poniedziałek, 5 grudnia 2011

Rappelz - Historia jej gry - Przerwa

Chcąc czy nie chcąc nie grałam. W sumie to jakoś szczególnie mi nie zależało. Nadchodziły wakacje i przyszły deszczowe dni i nowy laptop. Ułożyło się to w potrzebę znalezienia jakiegoś zajęcia. W między czasie pograłam w kilka innych gier, ale przy ocenie każdej z nich myślałam o Rappelz. Oceny wyglądały mniej więcej tak "W Rappelz łatwiej się expiło", "Na Rappelz pety były podstawą i czymś super" czy "Rappelz nie wymagał inwestowania ogromnych sum ( z resztą małych też nie :D)"... Trwało takie latanie od gry do gry dla mnie w nieskończoność, chociaż było to niby "tylko" pół roku. Właściwie chwile potem już wiedziałam, że COME BACK nastąpi w najbliższym czasie. 


No i znowu zaczęłam :)
Guzik ! Miałam zacząć i miało być pięknie... Zainstalowałam Rappelz na laptopie, wszystko pięknie działało, a po zalogowaniu się na konto przeżyłam szok. Fakt, faktem nie miałam się co użalać (może nawet lepiej) no bo zbyt wielu rzeczy nie miałam tylko parę "śmieci" z Item Shopu (jakiegoś eventu) na sprzedaż. Szok dlatego bo na mojego starego kompa dostał się Keylogger. Jeśli nie wiecie co to to objaśnię, że to coś w rodzaju wirusa, który po wejściu "znika" wszystkie itemy łącznie z tymi typowo bez wartościowymi ( poty itp.)... Jednak tak bardzo chciałam zagrać... Całe szczęście na polskim Rappelz występują lojalni gracze na których pomoc mogłam liczyć. Tak więc postarałam się powtórzyć akcję dynamikę i z kilku podarunków (Kilka słabych petów) stworzyłam coś bardziej przydatnego. Oto mój pierwszy Screen Shot po powrocie do gry. 
Oto ja i podarunki, które miały mi ułatwić powrót do gry.
A to już jakiś tydzień po powrocie do gry i tutaj event Hallowen'owy .
I tak właśnie odrodził się ciąg dalszy mojej przygody z Rappelz. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz